niedziela, 24 sierpnia 2014

11.

*Kilka miesięcy później *
Leże w szpitalnym pokoju i nadsłuchuję rozmowę mojej mamy i doktora. 
- Wyjdzie z tego, ale szybko potrzebna jest operacja. - mówi lekarz. 
- Jaka operacja ? - pytam moja mama z nadzieją i wesołością w głosie. 
- Operacja przeszczepu, szpiku kostnego. Danego od dawcy. Weronika ma grupę 0. 
- Mój mąż ma taką grupę krwi, ale on także kiedyś poważnie chorował... - powiedziała ze smutkiem moja rodzicielka 
- Musi pani znaleźć dawcę. Inaczej... - nie dokończył, ale ja dokładnie wiedziałam co się stanie. Bardzo dziwne, bo od dłuższego czasu, Bartek nie odwiedza mnie w szpitalu.. Czekam i czekam, ale nie ma go już 3 tydzień..
*MAMA*
- Monika, potrzebujemy dawcę, ale nikt nie ma grupy 0. Tz. Mój mąż ma, ale choruje, przez to, mogłaby jeszcze gorzej się czuć. - szlochałam przyjaciółce. 
- Bartek ma grupę 0. Tak jak i mój mąż, lecz on przyjedzie za 2 miesiące, bo pojechał tam wiesz, na giełdy i wg. 
- Ale Bartek się nie zgodzi... - powiedziałam
- Na co się nie zgodzę? - zapytał chłopiec - Dzień Dobry, czy coś się stało? - powiedział i zajął miejsce obok mnie.
__________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki, ale coś. Zawsze coś. 
Jak myślicie? Bartek zgodzi się na przeszczep? 
Hahaha piszcie z kom, bo nie wiem jak ma się potoczyć akcja :D 
Spodziewajcie się mnie za 4 dni bo jadę na krótki obozik :*
Hhahaha więc, komentujcie, wchodźcie na bloga. 
kocham was 
BYE. <3 
Lov. Oliwia

wtorek, 19 sierpnia 2014

10. xd i kontynuacja 9. haha :D

Przybliżyłam się do chłopaka i pocałowałam, on złapał mnie za głowę i przybliżył nasze twarze i w ten o to sposób przelizaliśmy się. Masakra. Tak, więc, kiedy Bartek się uspokoił, usiedliśmy i oglądaliśmy 'Pierwszą Miłość'. Nie lubię tego serialu, ale Bartek go uwielbia.
Kiedy pojechał, poszłam się myć. Kąpałam się i kąpałam, i nagle zrobiło mi się, bardzo słabo. Chyba zemdlałam, bo nic nie pamiętam. 
- Budzi się, proszę pani!! - zawołał znajomy głos... Bartka. Po chwili przybiegła moja mama i pani Monika. 
Mój tato, miał ważne wezwanie w pracy. Trudno...Mrugnęłam kilka razy, by przyzwyczaić się do światła. 
Po chwili do pokoju, wszedł pan Doktor. 
- Dzień dobry... 
- Weronika. Dzień dobry. Co się stało? - zapytałam 
- Zemdlałaś w łazience, i nie chciałaś się obudzić od wczoraj. Prawdopodobnie upadłaś i uderzyłaś się w głowę. Ale mniejsza z tym.. Jak się czujesz? A no i, nie przedstawiłem się, doktor Timy. - lekarz był roztrzepany, a ja dalej nie pamiętam dlaczego osłabłam. 
- Dobrze się czuję. - powiedziałam. 
- Więc, tak. Musimy zrobić ci badanie krwi. Aby dowiedzieć się co było przyczyną omdlenia. - zbladłam, nienawidzę igieł. Boję się ich panicznie. Ostatnim razem musieli mnie usypać do pobrania krwi - słabo ci? - zapytał doktor
- Nie, ale boję się strasznie igieł. - odpowiedziałam.
- Rozumiem, rozumiem ale to konieczne. 
po 30 minutach było po sprawie, polały się łzy, ale pielęgniarki która dostała kopniaka w brzuch. Przeprosiłam ją, a ona wybaczyła mi. Musiałam zostać w szpitalu przez 2 dni. Przyszły do mnie moje przyjaciółki, tata, siostra, każdy, Mikołaj, Michał, Bartek..
Bartek siedział u mnie po szkole do obiadu, po obiedzie do kolacji i po kolacji do 23. Można by powiedzieć, że siedział u mnie 24 na dobę. haha. Wielkie dzięki Bartek.
W ostatni dzień dowiedziałam się, ze mam jakieś niepotrzebne składniki w krwi. Tak jakoś tak. Już wiedziałam, że mam białaczkę. Nie powiem, nie byłam zachwycona, moja mama popłakała się, a tata zbladł i nie odzywał się nic.
- Umrę, panie doktorze ? - zapytałam z nadzieją...
- Więc Werka, nie wiadomo, ale musimy zacząć rehabilitacje. Za tydzień przeprowadzisz się do szpitala na miesiąc, później zobaczymy..
-Do widzenia. - powiedziałam kiedy już powiedział mi to o co pytałam. Poszliśmy. W domu było dziwnie, smutno i nudno. Eh.. Ja nie umrę. Ja muszę żyć. Mam isć po gimnazjum do internatu z moją przyjaciółką. Ja nie umrę. haha.
_______________________________________________________________
JEZU WIEM SŁABO
SŁABO SŁABO SŁABO
NIE MIAŁAM WENY NO, ALE DODANE? DODANE! HAHA
CZY ZDZIWILIŚCIE SIĘ, ŻE WERKA MA RAKA?
JAK MYŚLICIE CO ZROBI BARTEK.
KOMENTUJCIE I CZYTAJCIE KOCHAM WAS. ♥
LOV, OLIVIA.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

9. ;)

Obudziłam się w jakimś namiocie, co prawda przeraziłam się. Obudziłam Bartka i on także się przeraził, po chwili do baraku, namiotu wszedł ciemnoskóry sprzedawca pamiątek z hotelu. Poderwałam się z ziemi i zaczęłam na niego krzyczeć, a on przywalił mi z liścia, więc nie ryzykowałam już i usiadłam. Ciemnoskóry podszedł do Bartka i kopnął go w brzuch i zaczął krzyczeć że go zabije, a później zgwałci mnie. Wtedy wiedziałam, że Bartkowi nie może się nic stać, wstałam i pewna siebie, uderzyłam faceta 3 razy z pięści, chodziłam 3 lata na boks, nie zdało się na marne. Rozwaliłam mu nos i rozcięłam wargę. Leżał i zwijał się z bólu, a ja wraz z Bartkiem uciekliśmy, okazało się ze, jesteśmy w lesie.
- Boje się. - powiedziałam, a Bartek przytulił mnie i powiedział
- a ja nie, damy radę. - wziął mnie za rękę i tak doszliśmy do bazarów. Kiedy zobaczyłam rodziców, przytuliłam ich i opowiedziałam. Byli ze mnie dumni, że obroniłam nas, mnie i  Bartka. Wróciliśmy do hotelu. Nazajutrz opuszczaliśmy Turcję.
* Kwiecień *
- Siemson! - powiedział Bartek na wstępie do mojego pokoju.
- Heej. ! - powiedziałam, ostatnio mielismy spinę ale jest już git. :D
- HAHAHA. Jakie włosy!! - zaczął się śmiać.
- Jezu ! No nie chciało mi się myć włosów, no...- Powiedziałam, co prawda to prawda miałam strasznie tłuste włosy, i jeszcze uczesane w 'artystyczny nieład. '
- I tak jesteś piękne, o masz nowe plakaty! - zobaczył moje plakaty na ścianie, oczywiście Justina Biebera.
- Taa... Idę do łazienki, za raz wracam, nie dotykaj nic! - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Kiedy róciłam zobaczyłam Bartka z plakatem w ręku, chłopak powiedział ' Teraz się pobawimy ' a ja takie oczy , nie wiedziałam o co mu chodzi, ale już za sekundy wiedziałam.
- Daj mi buzi, a nic mu się nie stanie, wskazał na plakat w drugiej ręce.
- HAHHAHA. Jaja sobie robisz? - zapytałam nie dowierzając, w to co zasugerował.
- Nie, nie żartuje. Albo mnie całujesz, albo po plakacie.
Jezu, ja nie wierze, on jest chory...Ale jak ja mam się zabrać. Stanęłam przy biurku i myślałam.
- Nie zrobię tego - powiedziałam
- Masz 3 sekundy. 1... 2... 2,1/4 ... 2.1/2..
- NO DOBRA !! CZEKAJ - krzyknęłam, położyłam ręce na jego obojczyku i zblizałam się powoli, nie płacząc prawie ze śmiechu, on obiął mnie w taki. CMOK! Ok, mam to za sobą.
- Hahhaha za krótko, to się nie liczy.
- Co? Chyba se ze mnie, żartujesz!
- Nie, ma być co najmniej 3 sekundy.. - powiedział i naderwał plakat- bo ci podrę go.
- Jezu no... - powoli zbliżyłam się do niego. 1..2..3.. ! JUŻ. KONIEC.
- Krótko, miało być 10 sekund. - powiedział
- WALNIJ SIĘ W ŁEP.! Oddaj mi plakat - powiedziałam, a on naderwał go z drugiej strony.
- Dajesz buzi, albo, pa Bieber. - co zrobisz nic nie zrobisz. Pocałowałam go z nadzieją na odzyskanie plakatów. Na próżne... Pocałowałam go jeszcze pięć razy. Nie przelizałam się z nim, tylko takie cmok.
- Dam ci już spokój- powiedział. Odłożył plakat. Usiadłam na łóżku, a on obok, szybko zabrał plakat i powiedział
- Twój ulubiony, co nie ? - kiwnęłam głową.
- Miałes dać spokój...
- A kto powiedział, że chcę abyś mnie pocalowała, hm? - zapytał a ja bałam się zapytać co będzie chciał.
- To co chcesz?
- Zrób mi loda!- zaśmiał się, a ja zbladłam..- hahaha żartowałem ! - wypuściłam powietrze. - Daj się pomacać i koniec.
-Dziwką nie jestem, przykro mi. - powiedziałam, odpowiedział ze czeka 10 sekund i niszczy plakat, później czekał minute, ale no przepraszam nie jestem dziweczką do macania. Stało się, mój ukochany plakat poszedł sie jebać.
- Dam ci jeszcze jedną szanse.- zabrał znowu mój plakat. - Ale teraz chcę buziaka. - Zacznę chyba chować wszystko przed jego przyjazdem.
- Ty jesteś chory..
- No kochanie, nie złość się, złość piękności szkodzi. - dotknął mojego policzka i tak został.
- Nie za dużo dostałeś przypadkiem?
- Nie za mało? - odpowiedział. - No dawaj ostatni raz...
Kiedy zblizałam się do jego ust, do pokoju weszła moja siostra.
Zrobiłam się czerwona ale Bartek także, kiedy wyszła powiedział
- Na czym my to.... - a ja się zaśmiałam, nie ze szcześcia, z żalu, no jezu.. tylko przyjaźń, znów mi narobi nadziei..
___________________________________________________________________
HUUHUHUHUH.... MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ PODOBAŁO, PRZEPRASZAM ZA MOJĄ NIEOBECNOŚĆ, ALE NO NIESTETY.. WAKACJE ! :D HAHA
KOMY. :C PLISKAM :c MOTYWACJĘ CHCĘ. ;=;
TO NIE KONIEC PRZYGODY WERKI, JUTRO DODAM CZĘŚĆ DALSZĄ. HAHA. OK WIĘC, KC WAS. I CZEKAJCIE DO JUTRA <3
Olivia. <3


niedziela, 10 sierpnia 2014

Sorki

Przwpraszam. Was za nie udzielanie sie na blogu. Bylam na wakacjachni zaniedbalam go troche. Postram sie dzisuaj dodac chocby jeden rozdzial... kocham was. Mam nadzoeje ze nie zapomnieliscie juz o mnie. Pa. ;*
Olivia

wtorek, 5 sierpnia 2014

8.

Jestem na telefonie wiec pojawi się kilka błędów.
                      ****************
Szliśmy razem i przyjemnie się nam rozmawiało. Doszliśmy na kolacje dosiedliśmy się do naszych rodziców i spożyliśmy frytki z kurczakiem i sosem czosnkowym. (MOJE ULUBIONE DANIE). Po kolacji rodzice poszli na hall a my udaliśmy się na ping pong. Oczywiście nie dograliśmy do końca ponieważ Bartek wybijał piłki po całej sali.
Po kilku 'spacerkach' po piłeczkę wkurzona powiedziałam
- Prawo Pascala, kto wybija zapierdala.
- ja nie pójdę. - powiedział i usiadł na fotelu. Po kilku minutach uległam mu i poszłam po piłeczkę.
- i co uległaś mi dzisiaj, znów. Nie nadajesz się na chłopaka tyrana... pomiarach tobą. Potrzebujesz lamusa. Takiego typowego pantofelka.. - powiedział i zaczęliśmy grać. Nie wynikał juz piłek. Stół mieliśmy tylko na godzinkę wiec musieliśmy iść. Po powrócę do rodziców poszliśmy z Bartkiem na zakupy. Tam na tz bazar hotelowy.
Spotkałam się z moim kolegą. Dostałam od rodziców 30$ a Bartek 100$. Ale ja i tak wydałam pieniądze a on raczej ' miał węża w kieszeni'. Wróciliśmy zadowoleni, o 23 zamknęli sklepy, więc nie mieliśmy co robić. poprosiłam mamę o kartę do pokoju i ja, Nikola, i Bartek poszliśmy do pokoju. oglądaliśmy bajki z Nikolą. Zostawiłam ich i poszłam się myć. leżałam w wannie dopóki Bartek nie musiał siku. Musiałam pospiesznie wyjść. Położyłam się koło Nikoli i zaczęłam opowiadać jej bajkę. Kiedy zasnęła, włączyłam Facebooka na tablecie, a Bartek oglądał mecz. Miałam kilkanaście wiadomości między innymi od Michała, Mikołaja, Kingi, od Kaji  i od Julii. Miałam 80 powiadomień i 10 zaproszeń. Przyjęłam wszystkich. Odpisał am na wiadomości. Z Michałem najbardziej się uśmiałam.
Michał: Jak tam kochanie na wakacjach?
Weronika: Wspaniałe kochanie ! ^*^ Jest bardzo przyjemnie. Jak tam z Olą. Nie będzie zazdrosna, że piszesz ze mną...
Michał miał dziewczynę nazywała się Ola. Myślałam że są dalej ze sobą myliłam się...
Michał: Nie juz nie jesteśmy ze sobą. Powiedziałem, że kocham ciebie mocniej. Jezu jak ona się wkurzyła! Masakra.
Weronika: Szalony Michał. Szkoda byliście ładna para. To znaczy ty byłeś ładny ona spełniała wymogi 'pary'.
Michał: Hahhaha. Dobre. A jak tam z Bartoszem? Mmm sex był.
W tym momencie Bartek zabrał mi tablet przeczytał to i zaczął się śmiać. Wyszukaliśmy cos i oddał mi tablet. Zobaczyłam co napisał, o mało nie posikałam się ze śmiechu.
Weronika: Miał być sex ale Weronika nie mogła dokończyć gry wstępnej, ponieważ dostała wiadomość z Facebooka od ciebie. Jeżeli możesz nie przeszkadzaj nam i idź spać / Bartek. :*
Michał : ok juz wam nie przeszkadzam. Nara.
Widocznie ta wiadomość go wkurzyła. Oczywiście nakrzyczałam Bartka ale ten przeszkodził mi pocałunkiem, intensywnym, najlepszym pocałunkiem. Zasnęliśmy razem ja w ramionach Bartka, a Nikola w moich. Nie wiedziałam kiedy ale wróciła moja mama. Obudziłam się rano w pokoju z Bartkiem wtulonym we mnie, lecz bez Nikolii. Rodzice byli już na śniadaniu. Obudziłam Bartka, ubralismy się i poszliśmy na śniadanie. Śniadanko było pyszne. Zjadłam bułki z szynką i sałatą, Bartek zjadł podobnie tylko z serem i sałatą. Później udaliśmy się na basen. Dzisiaj chłopak nie miał ochoty na pajacowanie, więc mogłam spokojnie popływać i po opalać się. Niestety nie dane mi było nawet godzina w spokoju. Do wody wciągnęła mnie Nikola z Bartkiem. Pływaliśmy, było bardzo miło dopóki Bartek nie zaczął obmacywac mnie pod wodą. Nikola poszła do mamy a ja juz nie wyszłam. Nie mogłam. Ironia losu. Niestety. Czuje, że między mną a Bartkiem juz nie ma tego co było na początku. Niestety. Ale coś musi się kiedyś skończyć. Po obiedzie, ja, mój tatuś, Bartek i jego tata jechaliśmy na quady. Było cudownie. Jechałam swoim quadem i nie zważając na prędkość jechałam jak szalona po terenie, który przypominał pustynię. Po powrocie marzyłam tylko o wskoczeniu do wody, aby kurz ze mnie spłynął. Wskoczyłam do wody w ciuchach i pływałam. Bartek poszedł w moje ślady. Po kilku minutach wyszliśmy z wody i poszliśmy do pokoi. Ubraliśmy się w czyste ciuchy i poszliśmy na kolację. Później poszliśmy na bazar. Na chwilę ja i Bartek oddaliliśmy się od reszty aby pooglądać sklep Vans. Poczyłam na ustach chustkę i upadłam a obok mnie leżał Bartek. Kurwa! Co jest? Dalej już nic nie pamiętam. 
********************
Jestem na telefonie wiec rozdział krótki ale następny będzie mega długi. Mam nadzieje ze się podobało. Kocham was mocno. Dziękuję za wejścia, i liczę na kom. 2 kom - kolejny rozdział.
Żegnam. Pozdrawiam i całuje. 

          Love, Oliwia

sobota, 2 sierpnia 2014

7. i kazanie. xd

Jestem na prawdę smutna, z powodu braku komentarzy, uwierzcie staram się jak mogę pisać, ale jak komentują dwie lub jedna osoba, to w cale nie zachęca. :c Taki smuteczeg. ;=; Piszę kolejną część, bo przyjaciółka mnie katuje. xd Kocham ją. xd Więc, nie będę już was prosić o komentarze, podoba się = kom. I rozdziały będą szybciej, a teraz koniec kazania, wracamy do świata Weroniki. xd 

*******************************


Rano, każdy poszedł na śniadanie, oprócz mnie, ponieważ zaspałam, spałam chyba do 12. W pokoju odwiedził mnie Bartek. Usiadł koło mnie i włączył mecz, powtórka, RM vs. FCB. Ja oczywiście jestem za Realem, a on za Barcą, mecz był pełen emocji ale wygrał mój klub. Wygrali lepsi. haha. Mniejsza, po meczu, poprosiłam go grzecznie żeby wyszedł i poczekał na mnie, bo miałam zamiar iść do rodziców na basen, ubrałam strój i do tego koszulę, długą i zwiewną. Po kilku minutach byliśmy na basenie, miałam zamiar się opalać, lecz nie dane mi było, zostałam wzięta na ręce i wrzucona do wody, raczej wskoczyliśmy do wody, myślałam że go zabiję, ale przebolałam. Wynurzyłam się i krzyknęłam :
- Miałam nie moczyć włosów, idioto ! 
- Oj, księżniczko, złość piękności szkodzi. - powiedział i złapał mnie za nogi i oplótł je w okół własnej talii, teraz trzymałam go za szyję, po chwili byliśmy w wodzie, to znaczy, pod wodą. Od zawsze moim marzeniem był pocałunek pod wodą, ale jak to mówią, " Marzenia się spełniają " otóż to ! Dalej trzymałam się za szyję, on zbliżył się i pocałował, w trakcie pocałunku byliśmy w wodzie, tak oddychaliśmy razem, mogłam powiedzieć, że oddychałam szczęściem. Kiedy się wynurzyliśmy na basenie było mało osób i tylko nasze mamy. Siara na maxa, ale to przez Bartka, który z dnia na dzień spełniał moje marzenia.
*BARTEK pov.*
Weronika jest idealna, ale ja nie chcę z nią być, chyba dalej kocham Marysię. Tak, wiec nie chcę ranić mojej księżniczki, ona jest tylko takim odskokiem, który może kiedyś zajdzie troszkę dalej. Wiedziałem, że ona lubi się ze mną spotykać, lubi się ze mną całować, a skąd to wiedziałem, z jej pamiętnika, pisała, ze chciałaby być ze mną, ale za pewnie ja nie i takie tam, bla bla bla. Mógłbym spróbować ale wolę nie, wole tak jak jest teraz. Mogę całować każdą dziewczynę, każdą macać, każdą przytulać i nic się nie stanie. I nikogo nie zranię w tym samym czasie. Szczerze, to Weronika jest najlepsza w tych sprawach, a dzisiejszy pocałunek w basenie, cudowny. Kiedy późnym popołudniem wracaliśmy z mamami do pokoi, a ojcowie zostali w barze z Nikolą, uderzyłem Werkę ręcznikiem w pupę, zdenerwowała się i oddała mi. Nasze mamy zaczęły się śmiać, ale się nie wtrącały, zaczęliśmy ganiać się po ośrodku, aż nagle Werka poślizgnęła się i upadła. Podbiegłem do niej i zapytałem :
- Jezusie Brodaty ! Nic ci się nie stało ?
- Nie nie. Pomóż mi wstać - podała mi rękę, jednak kiedy ją złapałem pociągnęła mnie w swoją stronę i po chwili byłem na ziemi, ona usiadła na mnie okrakiem i zaczęła gilgotać. Miałem jeszcze większe łaskotki niż ona, śmiałem się, dopóki nie uratowała mnie moja mama.
- Dobra koniec tego dobrego dzieciaki, wstawać idziemy do pokoi. Wiedziałem jak odwdzięczę się dziewczynie za łaskotki.
*Weronika pov. x *
Nie wiedziałam, że on ma takie łaskotki. Czuję, że zemsta będzie nie przyjemna. Mniejsza z tym, idę wziąć prysznic. Po kilku minutach byłam w wannie, wiem, miałam wziąć prysznic, ale wanna sama prosiła o spotkanie, leżąc śpiewałam sobie piosenkę B.R.O - Love. Po kąpieli w samym ręczniku wyszłam do pokoju i na taras aby powiesić ciuchy, w tym momencie moja mama zaprosiła Bartka a sama wyszła do pani Moniki.
- Wyjdź bo chcę się  ubrać ! - krzyknęłam, ale do niego nic nie docierało. Wzięłam stanik i majtki, i chociaż to ubrałam. W łazience, żeby nie było. Chłopak usiadł pod łazienką i nie chciał mnie wypuścić, w końcu kopnęłam tak, że odstąpił od drzwi. W bieliźnie podeszłam do walizki, i wzięłam ciuchy, nawet się nie spodziewałam, a chłopak siedział na mnie i zaczął mnie gilgotać, płakałam ze śmiechu, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi ucieszyłam się. Szybko ubrałam sukienkę, żeby nie było i usiadłam na łóżku. Do pokoju weszła moja mama, tata, pani Monika, pan Tomek (tata Bartka) i Nikola. Poszliśmy na kolacje, wyszłam ostatnia, Bartek był taki miły i poczekał na mnie, musiałam zrobić lekki make-up. Spryskałam loczki lakierem, zabrałam telefon i kartę do pokoju i wyszliśmy, chłopak złapał mnie za rękę i tak poszlismy na kolację.


*************************************
Dziękuje, to na tyle na dzisiaj, chyba. Mam nadzieję, że wam się spodoba, 
Lofki, kissky i uścisky, Oliwia. x

środa, 30 lipca 2014

6.

Bartek, zachowuje się jak kobieta, ma te swoje humorki. Eh.. Przez ten tydzień, zbliżyliśmy się do siebie, został jeszcze jeden. Zobaczymy, ale wydaje mi się, że przyjaciółek się nie całuje, jak zrobił to dzisiaj.
Siedzę sobie spokojnie na łóżku i czytam książkę. Rodzice i Nikola siedzą na tarasie, mogą zawsze wejść, ale go to nie obchodzi...
- Pokaż co tam czytasz..- powiedział i odsłonił książkę, chciałam coś powiedzieć, ale jego usta wylądowały na moich, chciałam na niego nawrzeszczeć, ale nie mogłam, ponieważ wszyscy byli na tarasie. I po chwili zrobił to samo, tylko powiedział coś innego.. eh.. chłopcy. Około 18:00 musiałam skończyć książkę, bo ten debil cały czas, albo mnie macał, albo próbował całować. Uderzyłam go książką w głowę, ale nie reagował. Tylko złapał mnie za rękę, dość mocno i po chwili puścił. Wzięłam tableta i powiedziałam
- Co ty chcesz ?
- Nic. - powiedział i usiadł na mnie okrakiem, i w ten czas przyszła Nikola - Musisz wiedzieć, że mnie się książką nie bije. - Nikola wtrąciła się do dyskusji, kiedy Bartek zaczął mnie gilgotać, a ja kurczowo trzymałam tablet.
- Daj mi tableta, Werka. - powiedziała Nikola.
- To powiedz swojemu bratu aby ze mnie zszedł. - powiedziałam, a Nikola wstała na łóżku, podeszła do Bartka i uderzyła go w policzek z płaskiej ręki. Myślałam, że padnę ze śmiechu.
- zejdź z Weroniki. - powiedziała stanowczo, a ja powstrzymywałam łzy. Chłopak zszedł, a dziewczynka wzięła tableta. Bartek usiadł koło mnie i powiedział, ze się jeszcze policzymy. O 19:30 mama, tata, wszyscy zeszliśmy na mini Disco dla Nikoli. Dziewczynka bawiła się doskonale, a my rozmawialiśmy. Po disco, poszliśmy na holl. Było tam dużo miejsca do siedzenia i był tam bar, dorośli poszli po drinki, a my ; Ja, Bartek i Nikola wzięliśmy Cole.
- Idźcie kupić magnesy. - powiedziała moja mama i dała mi 20$
- Chodź ze mną. - powiedziałam do Bartka, a ten nie protestował i poszedł ze mną.
Kiedy poszliśmy do mojego 'przyjaciela' którego poznałam 6 dni temu (chyba mu się spodobałam ._. )
wybrałam 10 magnesów, a uwagę Bartka przykuły sztuczne penisy,  zaczęłam się z niego śmiać, kiedy robił im zdjęcia. Ciemnoskóry chłopak, który świetnie znał polski, ponieważ był jego mama była z Warszawy, powiedział do mnie:
- Mam takiego - byłam zdziwiona - chcesz zobaczyć, jeżeli tak to nie ma problemu. - kontynuował a ja, wystraszona, powiedziałam, aby sie uspokoił i powiedział ile chce za magnesy, a chłopak nie poddawał się. - On mi staje, gdy na Ciebie patrzę, jesteś piękna.
- Ile chcesz za te magnesy? - zapytałam zrezygnowana.
- 5$. - Dałam chłopakowi banknot, a on powiedział.
- Daj mi buziaka to oddam ci resztę. - zauważyłam, że Bartek się wkurzył podszedł do młodego sprzedawcy i powiedział
- Daj jej tę resztę i nie szantażuj jej, bo ci tego sztucznego chuja w dupę wsadzę. - powiedział stanowczo. Chłopak podał mi magnesy i resztę, a Bartek złapał mnie za rękę i wyciągnął ze sklepu.
- Dziękuję Ci. Gdyby nie ty on by mnie zgwałcił ! - powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać, chłopak szedł za mną i złapał mnie momentalnie w talii i powiedział w szyję;
- Nie pozwolę, aby ktokolwiek inny, pocałował cie, oprócz mnie.  - po wypowiedzeniu tego, chłopak 'otarł się ' o moją pupę i poszedł przodem. Podchodząc do stolika dałam mamie pieniądze, zauważyłam ze na moim miejscu siedzi Nikola, więc usiadłam obok Bartka w jednym fotelu.
- Chodź ze mną do łazienki, muszę siku. - powiedział do mnie chłopak i pociągnął z fotelu.
- Sam nie potrafisz załatwić swoich potrzeb? - zapytałam
- Nie, ale zawsze jest fajnie gdy dziewczyna i chłopak idą do łazienki, wspólnie.
-UPS. idę do damskiej, nie tęsknij.
- eh.. tesknię ! - powiedział a ja zaśmiałam się, skorzystałam i czekałam na Bartka. Wyszedł i poszliśmy do rodziców. Rozmawialiśmy, chodziliśmy na ping-pong'a i tak zleciało do godziny 2:00. Później, z nieźle wstawionymi rodzicami poszliśmy do pokoi.

__________________________________________________
JESTEM ZAWIEDZIONA !
TAK,TAK, NA WAS MOI CZYTELNICY.
Wyświetlenia są, a komentarzy brak, teraz częstotliwość rozdziałów zależy od was. ^^
5 komentarzy i piszę dalej.
Mam nadzieję, ze wam się podobało, piszcie, jak myślicie, Bartek i Werka będą ze sobą?
Hm.. ? ^^
Żegnam was, mam nadzieję że nie był taki zły ten rozdział,
Love, Oliwia.