niedziela, 24 sierpnia 2014

11.

*Kilka miesięcy później *
Leże w szpitalnym pokoju i nadsłuchuję rozmowę mojej mamy i doktora. 
- Wyjdzie z tego, ale szybko potrzebna jest operacja. - mówi lekarz. 
- Jaka operacja ? - pytam moja mama z nadzieją i wesołością w głosie. 
- Operacja przeszczepu, szpiku kostnego. Danego od dawcy. Weronika ma grupę 0. 
- Mój mąż ma taką grupę krwi, ale on także kiedyś poważnie chorował... - powiedziała ze smutkiem moja rodzicielka 
- Musi pani znaleźć dawcę. Inaczej... - nie dokończył, ale ja dokładnie wiedziałam co się stanie. Bardzo dziwne, bo od dłuższego czasu, Bartek nie odwiedza mnie w szpitalu.. Czekam i czekam, ale nie ma go już 3 tydzień..
*MAMA*
- Monika, potrzebujemy dawcę, ale nikt nie ma grupy 0. Tz. Mój mąż ma, ale choruje, przez to, mogłaby jeszcze gorzej się czuć. - szlochałam przyjaciółce. 
- Bartek ma grupę 0. Tak jak i mój mąż, lecz on przyjedzie za 2 miesiące, bo pojechał tam wiesz, na giełdy i wg. 
- Ale Bartek się nie zgodzi... - powiedziałam
- Na co się nie zgodzę? - zapytał chłopiec - Dzień Dobry, czy coś się stało? - powiedział i zajął miejsce obok mnie.
__________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki, ale coś. Zawsze coś. 
Jak myślicie? Bartek zgodzi się na przeszczep? 
Hahaha piszcie z kom, bo nie wiem jak ma się potoczyć akcja :D 
Spodziewajcie się mnie za 4 dni bo jadę na krótki obozik :*
Hhahaha więc, komentujcie, wchodźcie na bloga. 
kocham was 
BYE. <3 
Lov. Oliwia

wtorek, 19 sierpnia 2014

10. xd i kontynuacja 9. haha :D

Przybliżyłam się do chłopaka i pocałowałam, on złapał mnie za głowę i przybliżył nasze twarze i w ten o to sposób przelizaliśmy się. Masakra. Tak, więc, kiedy Bartek się uspokoił, usiedliśmy i oglądaliśmy 'Pierwszą Miłość'. Nie lubię tego serialu, ale Bartek go uwielbia.
Kiedy pojechał, poszłam się myć. Kąpałam się i kąpałam, i nagle zrobiło mi się, bardzo słabo. Chyba zemdlałam, bo nic nie pamiętam. 
- Budzi się, proszę pani!! - zawołał znajomy głos... Bartka. Po chwili przybiegła moja mama i pani Monika. 
Mój tato, miał ważne wezwanie w pracy. Trudno...Mrugnęłam kilka razy, by przyzwyczaić się do światła. 
Po chwili do pokoju, wszedł pan Doktor. 
- Dzień dobry... 
- Weronika. Dzień dobry. Co się stało? - zapytałam 
- Zemdlałaś w łazience, i nie chciałaś się obudzić od wczoraj. Prawdopodobnie upadłaś i uderzyłaś się w głowę. Ale mniejsza z tym.. Jak się czujesz? A no i, nie przedstawiłem się, doktor Timy. - lekarz był roztrzepany, a ja dalej nie pamiętam dlaczego osłabłam. 
- Dobrze się czuję. - powiedziałam. 
- Więc, tak. Musimy zrobić ci badanie krwi. Aby dowiedzieć się co było przyczyną omdlenia. - zbladłam, nienawidzę igieł. Boję się ich panicznie. Ostatnim razem musieli mnie usypać do pobrania krwi - słabo ci? - zapytał doktor
- Nie, ale boję się strasznie igieł. - odpowiedziałam.
- Rozumiem, rozumiem ale to konieczne. 
po 30 minutach było po sprawie, polały się łzy, ale pielęgniarki która dostała kopniaka w brzuch. Przeprosiłam ją, a ona wybaczyła mi. Musiałam zostać w szpitalu przez 2 dni. Przyszły do mnie moje przyjaciółki, tata, siostra, każdy, Mikołaj, Michał, Bartek..
Bartek siedział u mnie po szkole do obiadu, po obiedzie do kolacji i po kolacji do 23. Można by powiedzieć, że siedział u mnie 24 na dobę. haha. Wielkie dzięki Bartek.
W ostatni dzień dowiedziałam się, ze mam jakieś niepotrzebne składniki w krwi. Tak jakoś tak. Już wiedziałam, że mam białaczkę. Nie powiem, nie byłam zachwycona, moja mama popłakała się, a tata zbladł i nie odzywał się nic.
- Umrę, panie doktorze ? - zapytałam z nadzieją...
- Więc Werka, nie wiadomo, ale musimy zacząć rehabilitacje. Za tydzień przeprowadzisz się do szpitala na miesiąc, później zobaczymy..
-Do widzenia. - powiedziałam kiedy już powiedział mi to o co pytałam. Poszliśmy. W domu było dziwnie, smutno i nudno. Eh.. Ja nie umrę. Ja muszę żyć. Mam isć po gimnazjum do internatu z moją przyjaciółką. Ja nie umrę. haha.
_______________________________________________________________
JEZU WIEM SŁABO
SŁABO SŁABO SŁABO
NIE MIAŁAM WENY NO, ALE DODANE? DODANE! HAHA
CZY ZDZIWILIŚCIE SIĘ, ŻE WERKA MA RAKA?
JAK MYŚLICIE CO ZROBI BARTEK.
KOMENTUJCIE I CZYTAJCIE KOCHAM WAS. ♥
LOV, OLIVIA.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

9. ;)

Obudziłam się w jakimś namiocie, co prawda przeraziłam się. Obudziłam Bartka i on także się przeraził, po chwili do baraku, namiotu wszedł ciemnoskóry sprzedawca pamiątek z hotelu. Poderwałam się z ziemi i zaczęłam na niego krzyczeć, a on przywalił mi z liścia, więc nie ryzykowałam już i usiadłam. Ciemnoskóry podszedł do Bartka i kopnął go w brzuch i zaczął krzyczeć że go zabije, a później zgwałci mnie. Wtedy wiedziałam, że Bartkowi nie może się nic stać, wstałam i pewna siebie, uderzyłam faceta 3 razy z pięści, chodziłam 3 lata na boks, nie zdało się na marne. Rozwaliłam mu nos i rozcięłam wargę. Leżał i zwijał się z bólu, a ja wraz z Bartkiem uciekliśmy, okazało się ze, jesteśmy w lesie.
- Boje się. - powiedziałam, a Bartek przytulił mnie i powiedział
- a ja nie, damy radę. - wziął mnie za rękę i tak doszliśmy do bazarów. Kiedy zobaczyłam rodziców, przytuliłam ich i opowiedziałam. Byli ze mnie dumni, że obroniłam nas, mnie i  Bartka. Wróciliśmy do hotelu. Nazajutrz opuszczaliśmy Turcję.
* Kwiecień *
- Siemson! - powiedział Bartek na wstępie do mojego pokoju.
- Heej. ! - powiedziałam, ostatnio mielismy spinę ale jest już git. :D
- HAHAHA. Jakie włosy!! - zaczął się śmiać.
- Jezu ! No nie chciało mi się myć włosów, no...- Powiedziałam, co prawda to prawda miałam strasznie tłuste włosy, i jeszcze uczesane w 'artystyczny nieład. '
- I tak jesteś piękne, o masz nowe plakaty! - zobaczył moje plakaty na ścianie, oczywiście Justina Biebera.
- Taa... Idę do łazienki, za raz wracam, nie dotykaj nic! - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Kiedy róciłam zobaczyłam Bartka z plakatem w ręku, chłopak powiedział ' Teraz się pobawimy ' a ja takie oczy , nie wiedziałam o co mu chodzi, ale już za sekundy wiedziałam.
- Daj mi buzi, a nic mu się nie stanie, wskazał na plakat w drugiej ręce.
- HAHHAHA. Jaja sobie robisz? - zapytałam nie dowierzając, w to co zasugerował.
- Nie, nie żartuje. Albo mnie całujesz, albo po plakacie.
Jezu, ja nie wierze, on jest chory...Ale jak ja mam się zabrać. Stanęłam przy biurku i myślałam.
- Nie zrobię tego - powiedziałam
- Masz 3 sekundy. 1... 2... 2,1/4 ... 2.1/2..
- NO DOBRA !! CZEKAJ - krzyknęłam, położyłam ręce na jego obojczyku i zblizałam się powoli, nie płacząc prawie ze śmiechu, on obiął mnie w taki. CMOK! Ok, mam to za sobą.
- Hahhaha za krótko, to się nie liczy.
- Co? Chyba se ze mnie, żartujesz!
- Nie, ma być co najmniej 3 sekundy.. - powiedział i naderwał plakat- bo ci podrę go.
- Jezu no... - powoli zbliżyłam się do niego. 1..2..3.. ! JUŻ. KONIEC.
- Krótko, miało być 10 sekund. - powiedział
- WALNIJ SIĘ W ŁEP.! Oddaj mi plakat - powiedziałam, a on naderwał go z drugiej strony.
- Dajesz buzi, albo, pa Bieber. - co zrobisz nic nie zrobisz. Pocałowałam go z nadzieją na odzyskanie plakatów. Na próżne... Pocałowałam go jeszcze pięć razy. Nie przelizałam się z nim, tylko takie cmok.
- Dam ci już spokój- powiedział. Odłożył plakat. Usiadłam na łóżku, a on obok, szybko zabrał plakat i powiedział
- Twój ulubiony, co nie ? - kiwnęłam głową.
- Miałes dać spokój...
- A kto powiedział, że chcę abyś mnie pocalowała, hm? - zapytał a ja bałam się zapytać co będzie chciał.
- To co chcesz?
- Zrób mi loda!- zaśmiał się, a ja zbladłam..- hahaha żartowałem ! - wypuściłam powietrze. - Daj się pomacać i koniec.
-Dziwką nie jestem, przykro mi. - powiedziałam, odpowiedział ze czeka 10 sekund i niszczy plakat, później czekał minute, ale no przepraszam nie jestem dziweczką do macania. Stało się, mój ukochany plakat poszedł sie jebać.
- Dam ci jeszcze jedną szanse.- zabrał znowu mój plakat. - Ale teraz chcę buziaka. - Zacznę chyba chować wszystko przed jego przyjazdem.
- Ty jesteś chory..
- No kochanie, nie złość się, złość piękności szkodzi. - dotknął mojego policzka i tak został.
- Nie za dużo dostałeś przypadkiem?
- Nie za mało? - odpowiedział. - No dawaj ostatni raz...
Kiedy zblizałam się do jego ust, do pokoju weszła moja siostra.
Zrobiłam się czerwona ale Bartek także, kiedy wyszła powiedział
- Na czym my to.... - a ja się zaśmiałam, nie ze szcześcia, z żalu, no jezu.. tylko przyjaźń, znów mi narobi nadziei..
___________________________________________________________________
HUUHUHUHUH.... MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ PODOBAŁO, PRZEPRASZAM ZA MOJĄ NIEOBECNOŚĆ, ALE NO NIESTETY.. WAKACJE ! :D HAHA
KOMY. :C PLISKAM :c MOTYWACJĘ CHCĘ. ;=;
TO NIE KONIEC PRZYGODY WERKI, JUTRO DODAM CZĘŚĆ DALSZĄ. HAHA. OK WIĘC, KC WAS. I CZEKAJCIE DO JUTRA <3
Olivia. <3


niedziela, 10 sierpnia 2014

Sorki

Przwpraszam. Was za nie udzielanie sie na blogu. Bylam na wakacjachni zaniedbalam go troche. Postram sie dzisuaj dodac chocby jeden rozdzial... kocham was. Mam nadzoeje ze nie zapomnieliscie juz o mnie. Pa. ;*
Olivia

wtorek, 5 sierpnia 2014

8.

Jestem na telefonie wiec pojawi się kilka błędów.
                      ****************
Szliśmy razem i przyjemnie się nam rozmawiało. Doszliśmy na kolacje dosiedliśmy się do naszych rodziców i spożyliśmy frytki z kurczakiem i sosem czosnkowym. (MOJE ULUBIONE DANIE). Po kolacji rodzice poszli na hall a my udaliśmy się na ping pong. Oczywiście nie dograliśmy do końca ponieważ Bartek wybijał piłki po całej sali.
Po kilku 'spacerkach' po piłeczkę wkurzona powiedziałam
- Prawo Pascala, kto wybija zapierdala.
- ja nie pójdę. - powiedział i usiadł na fotelu. Po kilku minutach uległam mu i poszłam po piłeczkę.
- i co uległaś mi dzisiaj, znów. Nie nadajesz się na chłopaka tyrana... pomiarach tobą. Potrzebujesz lamusa. Takiego typowego pantofelka.. - powiedział i zaczęliśmy grać. Nie wynikał juz piłek. Stół mieliśmy tylko na godzinkę wiec musieliśmy iść. Po powrócę do rodziców poszliśmy z Bartkiem na zakupy. Tam na tz bazar hotelowy.
Spotkałam się z moim kolegą. Dostałam od rodziców 30$ a Bartek 100$. Ale ja i tak wydałam pieniądze a on raczej ' miał węża w kieszeni'. Wróciliśmy zadowoleni, o 23 zamknęli sklepy, więc nie mieliśmy co robić. poprosiłam mamę o kartę do pokoju i ja, Nikola, i Bartek poszliśmy do pokoju. oglądaliśmy bajki z Nikolą. Zostawiłam ich i poszłam się myć. leżałam w wannie dopóki Bartek nie musiał siku. Musiałam pospiesznie wyjść. Położyłam się koło Nikoli i zaczęłam opowiadać jej bajkę. Kiedy zasnęła, włączyłam Facebooka na tablecie, a Bartek oglądał mecz. Miałam kilkanaście wiadomości między innymi od Michała, Mikołaja, Kingi, od Kaji  i od Julii. Miałam 80 powiadomień i 10 zaproszeń. Przyjęłam wszystkich. Odpisał am na wiadomości. Z Michałem najbardziej się uśmiałam.
Michał: Jak tam kochanie na wakacjach?
Weronika: Wspaniałe kochanie ! ^*^ Jest bardzo przyjemnie. Jak tam z Olą. Nie będzie zazdrosna, że piszesz ze mną...
Michał miał dziewczynę nazywała się Ola. Myślałam że są dalej ze sobą myliłam się...
Michał: Nie juz nie jesteśmy ze sobą. Powiedziałem, że kocham ciebie mocniej. Jezu jak ona się wkurzyła! Masakra.
Weronika: Szalony Michał. Szkoda byliście ładna para. To znaczy ty byłeś ładny ona spełniała wymogi 'pary'.
Michał: Hahhaha. Dobre. A jak tam z Bartoszem? Mmm sex był.
W tym momencie Bartek zabrał mi tablet przeczytał to i zaczął się śmiać. Wyszukaliśmy cos i oddał mi tablet. Zobaczyłam co napisał, o mało nie posikałam się ze śmiechu.
Weronika: Miał być sex ale Weronika nie mogła dokończyć gry wstępnej, ponieważ dostała wiadomość z Facebooka od ciebie. Jeżeli możesz nie przeszkadzaj nam i idź spać / Bartek. :*
Michał : ok juz wam nie przeszkadzam. Nara.
Widocznie ta wiadomość go wkurzyła. Oczywiście nakrzyczałam Bartka ale ten przeszkodził mi pocałunkiem, intensywnym, najlepszym pocałunkiem. Zasnęliśmy razem ja w ramionach Bartka, a Nikola w moich. Nie wiedziałam kiedy ale wróciła moja mama. Obudziłam się rano w pokoju z Bartkiem wtulonym we mnie, lecz bez Nikolii. Rodzice byli już na śniadaniu. Obudziłam Bartka, ubralismy się i poszliśmy na śniadanie. Śniadanko było pyszne. Zjadłam bułki z szynką i sałatą, Bartek zjadł podobnie tylko z serem i sałatą. Później udaliśmy się na basen. Dzisiaj chłopak nie miał ochoty na pajacowanie, więc mogłam spokojnie popływać i po opalać się. Niestety nie dane mi było nawet godzina w spokoju. Do wody wciągnęła mnie Nikola z Bartkiem. Pływaliśmy, było bardzo miło dopóki Bartek nie zaczął obmacywac mnie pod wodą. Nikola poszła do mamy a ja juz nie wyszłam. Nie mogłam. Ironia losu. Niestety. Czuje, że między mną a Bartkiem juz nie ma tego co było na początku. Niestety. Ale coś musi się kiedyś skończyć. Po obiedzie, ja, mój tatuś, Bartek i jego tata jechaliśmy na quady. Było cudownie. Jechałam swoim quadem i nie zważając na prędkość jechałam jak szalona po terenie, który przypominał pustynię. Po powrocie marzyłam tylko o wskoczeniu do wody, aby kurz ze mnie spłynął. Wskoczyłam do wody w ciuchach i pływałam. Bartek poszedł w moje ślady. Po kilku minutach wyszliśmy z wody i poszliśmy do pokoi. Ubraliśmy się w czyste ciuchy i poszliśmy na kolację. Później poszliśmy na bazar. Na chwilę ja i Bartek oddaliliśmy się od reszty aby pooglądać sklep Vans. Poczyłam na ustach chustkę i upadłam a obok mnie leżał Bartek. Kurwa! Co jest? Dalej już nic nie pamiętam. 
********************
Jestem na telefonie wiec rozdział krótki ale następny będzie mega długi. Mam nadzieje ze się podobało. Kocham was mocno. Dziękuję za wejścia, i liczę na kom. 2 kom - kolejny rozdział.
Żegnam. Pozdrawiam i całuje. 

          Love, Oliwia

sobota, 2 sierpnia 2014

7. i kazanie. xd

Jestem na prawdę smutna, z powodu braku komentarzy, uwierzcie staram się jak mogę pisać, ale jak komentują dwie lub jedna osoba, to w cale nie zachęca. :c Taki smuteczeg. ;=; Piszę kolejną część, bo przyjaciółka mnie katuje. xd Kocham ją. xd Więc, nie będę już was prosić o komentarze, podoba się = kom. I rozdziały będą szybciej, a teraz koniec kazania, wracamy do świata Weroniki. xd 

*******************************


Rano, każdy poszedł na śniadanie, oprócz mnie, ponieważ zaspałam, spałam chyba do 12. W pokoju odwiedził mnie Bartek. Usiadł koło mnie i włączył mecz, powtórka, RM vs. FCB. Ja oczywiście jestem za Realem, a on za Barcą, mecz był pełen emocji ale wygrał mój klub. Wygrali lepsi. haha. Mniejsza, po meczu, poprosiłam go grzecznie żeby wyszedł i poczekał na mnie, bo miałam zamiar iść do rodziców na basen, ubrałam strój i do tego koszulę, długą i zwiewną. Po kilku minutach byliśmy na basenie, miałam zamiar się opalać, lecz nie dane mi było, zostałam wzięta na ręce i wrzucona do wody, raczej wskoczyliśmy do wody, myślałam że go zabiję, ale przebolałam. Wynurzyłam się i krzyknęłam :
- Miałam nie moczyć włosów, idioto ! 
- Oj, księżniczko, złość piękności szkodzi. - powiedział i złapał mnie za nogi i oplótł je w okół własnej talii, teraz trzymałam go za szyję, po chwili byliśmy w wodzie, to znaczy, pod wodą. Od zawsze moim marzeniem był pocałunek pod wodą, ale jak to mówią, " Marzenia się spełniają " otóż to ! Dalej trzymałam się za szyję, on zbliżył się i pocałował, w trakcie pocałunku byliśmy w wodzie, tak oddychaliśmy razem, mogłam powiedzieć, że oddychałam szczęściem. Kiedy się wynurzyliśmy na basenie było mało osób i tylko nasze mamy. Siara na maxa, ale to przez Bartka, który z dnia na dzień spełniał moje marzenia.
*BARTEK pov.*
Weronika jest idealna, ale ja nie chcę z nią być, chyba dalej kocham Marysię. Tak, wiec nie chcę ranić mojej księżniczki, ona jest tylko takim odskokiem, który może kiedyś zajdzie troszkę dalej. Wiedziałem, że ona lubi się ze mną spotykać, lubi się ze mną całować, a skąd to wiedziałem, z jej pamiętnika, pisała, ze chciałaby być ze mną, ale za pewnie ja nie i takie tam, bla bla bla. Mógłbym spróbować ale wolę nie, wole tak jak jest teraz. Mogę całować każdą dziewczynę, każdą macać, każdą przytulać i nic się nie stanie. I nikogo nie zranię w tym samym czasie. Szczerze, to Weronika jest najlepsza w tych sprawach, a dzisiejszy pocałunek w basenie, cudowny. Kiedy późnym popołudniem wracaliśmy z mamami do pokoi, a ojcowie zostali w barze z Nikolą, uderzyłem Werkę ręcznikiem w pupę, zdenerwowała się i oddała mi. Nasze mamy zaczęły się śmiać, ale się nie wtrącały, zaczęliśmy ganiać się po ośrodku, aż nagle Werka poślizgnęła się i upadła. Podbiegłem do niej i zapytałem :
- Jezusie Brodaty ! Nic ci się nie stało ?
- Nie nie. Pomóż mi wstać - podała mi rękę, jednak kiedy ją złapałem pociągnęła mnie w swoją stronę i po chwili byłem na ziemi, ona usiadła na mnie okrakiem i zaczęła gilgotać. Miałem jeszcze większe łaskotki niż ona, śmiałem się, dopóki nie uratowała mnie moja mama.
- Dobra koniec tego dobrego dzieciaki, wstawać idziemy do pokoi. Wiedziałem jak odwdzięczę się dziewczynie za łaskotki.
*Weronika pov. x *
Nie wiedziałam, że on ma takie łaskotki. Czuję, że zemsta będzie nie przyjemna. Mniejsza z tym, idę wziąć prysznic. Po kilku minutach byłam w wannie, wiem, miałam wziąć prysznic, ale wanna sama prosiła o spotkanie, leżąc śpiewałam sobie piosenkę B.R.O - Love. Po kąpieli w samym ręczniku wyszłam do pokoju i na taras aby powiesić ciuchy, w tym momencie moja mama zaprosiła Bartka a sama wyszła do pani Moniki.
- Wyjdź bo chcę się  ubrać ! - krzyknęłam, ale do niego nic nie docierało. Wzięłam stanik i majtki, i chociaż to ubrałam. W łazience, żeby nie było. Chłopak usiadł pod łazienką i nie chciał mnie wypuścić, w końcu kopnęłam tak, że odstąpił od drzwi. W bieliźnie podeszłam do walizki, i wzięłam ciuchy, nawet się nie spodziewałam, a chłopak siedział na mnie i zaczął mnie gilgotać, płakałam ze śmiechu, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi ucieszyłam się. Szybko ubrałam sukienkę, żeby nie było i usiadłam na łóżku. Do pokoju weszła moja mama, tata, pani Monika, pan Tomek (tata Bartka) i Nikola. Poszliśmy na kolacje, wyszłam ostatnia, Bartek był taki miły i poczekał na mnie, musiałam zrobić lekki make-up. Spryskałam loczki lakierem, zabrałam telefon i kartę do pokoju i wyszliśmy, chłopak złapał mnie za rękę i tak poszlismy na kolację.


*************************************
Dziękuje, to na tyle na dzisiaj, chyba. Mam nadzieję, że wam się spodoba, 
Lofki, kissky i uścisky, Oliwia. x

środa, 30 lipca 2014

6.

Bartek, zachowuje się jak kobieta, ma te swoje humorki. Eh.. Przez ten tydzień, zbliżyliśmy się do siebie, został jeszcze jeden. Zobaczymy, ale wydaje mi się, że przyjaciółek się nie całuje, jak zrobił to dzisiaj.
Siedzę sobie spokojnie na łóżku i czytam książkę. Rodzice i Nikola siedzą na tarasie, mogą zawsze wejść, ale go to nie obchodzi...
- Pokaż co tam czytasz..- powiedział i odsłonił książkę, chciałam coś powiedzieć, ale jego usta wylądowały na moich, chciałam na niego nawrzeszczeć, ale nie mogłam, ponieważ wszyscy byli na tarasie. I po chwili zrobił to samo, tylko powiedział coś innego.. eh.. chłopcy. Około 18:00 musiałam skończyć książkę, bo ten debil cały czas, albo mnie macał, albo próbował całować. Uderzyłam go książką w głowę, ale nie reagował. Tylko złapał mnie za rękę, dość mocno i po chwili puścił. Wzięłam tableta i powiedziałam
- Co ty chcesz ?
- Nic. - powiedział i usiadł na mnie okrakiem, i w ten czas przyszła Nikola - Musisz wiedzieć, że mnie się książką nie bije. - Nikola wtrąciła się do dyskusji, kiedy Bartek zaczął mnie gilgotać, a ja kurczowo trzymałam tablet.
- Daj mi tableta, Werka. - powiedziała Nikola.
- To powiedz swojemu bratu aby ze mnie zszedł. - powiedziałam, a Nikola wstała na łóżku, podeszła do Bartka i uderzyła go w policzek z płaskiej ręki. Myślałam, że padnę ze śmiechu.
- zejdź z Weroniki. - powiedziała stanowczo, a ja powstrzymywałam łzy. Chłopak zszedł, a dziewczynka wzięła tableta. Bartek usiadł koło mnie i powiedział, ze się jeszcze policzymy. O 19:30 mama, tata, wszyscy zeszliśmy na mini Disco dla Nikoli. Dziewczynka bawiła się doskonale, a my rozmawialiśmy. Po disco, poszliśmy na holl. Było tam dużo miejsca do siedzenia i był tam bar, dorośli poszli po drinki, a my ; Ja, Bartek i Nikola wzięliśmy Cole.
- Idźcie kupić magnesy. - powiedziała moja mama i dała mi 20$
- Chodź ze mną. - powiedziałam do Bartka, a ten nie protestował i poszedł ze mną.
Kiedy poszliśmy do mojego 'przyjaciela' którego poznałam 6 dni temu (chyba mu się spodobałam ._. )
wybrałam 10 magnesów, a uwagę Bartka przykuły sztuczne penisy,  zaczęłam się z niego śmiać, kiedy robił im zdjęcia. Ciemnoskóry chłopak, który świetnie znał polski, ponieważ był jego mama była z Warszawy, powiedział do mnie:
- Mam takiego - byłam zdziwiona - chcesz zobaczyć, jeżeli tak to nie ma problemu. - kontynuował a ja, wystraszona, powiedziałam, aby sie uspokoił i powiedział ile chce za magnesy, a chłopak nie poddawał się. - On mi staje, gdy na Ciebie patrzę, jesteś piękna.
- Ile chcesz za te magnesy? - zapytałam zrezygnowana.
- 5$. - Dałam chłopakowi banknot, a on powiedział.
- Daj mi buziaka to oddam ci resztę. - zauważyłam, że Bartek się wkurzył podszedł do młodego sprzedawcy i powiedział
- Daj jej tę resztę i nie szantażuj jej, bo ci tego sztucznego chuja w dupę wsadzę. - powiedział stanowczo. Chłopak podał mi magnesy i resztę, a Bartek złapał mnie za rękę i wyciągnął ze sklepu.
- Dziękuję Ci. Gdyby nie ty on by mnie zgwałcił ! - powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać, chłopak szedł za mną i złapał mnie momentalnie w talii i powiedział w szyję;
- Nie pozwolę, aby ktokolwiek inny, pocałował cie, oprócz mnie.  - po wypowiedzeniu tego, chłopak 'otarł się ' o moją pupę i poszedł przodem. Podchodząc do stolika dałam mamie pieniądze, zauważyłam ze na moim miejscu siedzi Nikola, więc usiadłam obok Bartka w jednym fotelu.
- Chodź ze mną do łazienki, muszę siku. - powiedział do mnie chłopak i pociągnął z fotelu.
- Sam nie potrafisz załatwić swoich potrzeb? - zapytałam
- Nie, ale zawsze jest fajnie gdy dziewczyna i chłopak idą do łazienki, wspólnie.
-UPS. idę do damskiej, nie tęsknij.
- eh.. tesknię ! - powiedział a ja zaśmiałam się, skorzystałam i czekałam na Bartka. Wyszedł i poszliśmy do rodziców. Rozmawialiśmy, chodziliśmy na ping-pong'a i tak zleciało do godziny 2:00. Później, z nieźle wstawionymi rodzicami poszliśmy do pokoi.

__________________________________________________
JESTEM ZAWIEDZIONA !
TAK,TAK, NA WAS MOI CZYTELNICY.
Wyświetlenia są, a komentarzy brak, teraz częstotliwość rozdziałów zależy od was. ^^
5 komentarzy i piszę dalej.
Mam nadzieję, ze wam się podobało, piszcie, jak myślicie, Bartek i Werka będą ze sobą?
Hm.. ? ^^
Żegnam was, mam nadzieję że nie był taki zły ten rozdział,
Love, Oliwia.

wtorek, 29 lipca 2014

5.

Rano, pani wychowawczyni powiedziała, ze jestem wezwana do pana dyrektora za wczorajszy bal, o dziwo ja i Bartek zostaliśmy wezwani. Spotkaliśmy się przed gabinetem, żadnego Hej i nic. Mówiłam, że on jest
dziwny. Mówiłam. Eh... nie ważne, pan zawołał nas i weszliśmy do środka.
- Młodzieży, usiądźcie proszę. - powiedział dyrektor
- Dzień dobry - powiedzieliśmy chórem.
- Chyba wiecie o co mi chodzi ? - pokiwaliśmy głową przecząco - Oh.. nie ? Więc, wczoraj był bal, i panna Weronika wylała swojemu koledze sok na łep. A po co tu Bartek, więc później wyszliście z terenu szkoły, bez słowa do wychowawczyni. Więc, w związku z tym obydwoje jesteście zawieszeni w prawach uczniowskich, przez cały marzec, do 15 maja.. A teraz idźcie na lekcje. Żegnam, do widzenia. - pożegnał nas pan dyrektor po wyjściu z gabinetu, obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
- Hahah Warto było urwać się z Balu. - powiedział Bartek - zyskałem przyjaciółkę - przytulił mnie.
Pożegnaliśmy się, ja wróciłam na lekcje, a on na w-f. Po 7 godzinach lekcyjnych, Bartek odprowadził mnie pod mój dom. Przytuliliśmy się na do widzenia i umówiliśmy się w parku o 16:00. O 15:50 byłam gotowa i powoli zbierałam się do wyjścia, jednakże chłopak napisał mi, że dostał karę za 'ucieczkę ze szkoły'. Byłam zawiedziona ale nic, trudno, zaczekamy do wylotu.
Dzień przed wylotem *
Spotkałam się dzisiaj z Bartkiem, on jest nienormalny ! Miał do mnie wyrzuty, że dodałam zdjęcie z Kacprem, a z nim jeszcze nie. I jeszcze o opis ; Friends Forever♥. Jak można się o takie coś pokłócić. Jutro lecimy do Turcji, ja go chyba rozwalę w te 2 tygodnie. Jest godzina 23:30 o 01:00 musimy wyjechać z domu bo lot mamy na 4:00. Wykąpałam się, sprawdziłam czy jest wszystko spakowane, moja siostra dzisiaj śpi u nas. Pożegnałam się z nią i wyjechaliśmy. Podjechaliśmy pod dom pani Moniki i już o 2:30 byliśmy w Katowicach.
Odprawa minęła szybko, lot również, cały czas słuchałam muzyki, albo grałam na tablecie, na telefonie nie mogłam ponieważ trzeba je wyłączać. Kiedy byliśmy w hotelu była godzina 12. Rodzice moi i Bartka oraz Nikola, poszli na basen, a ja byłam sama w pokoju, a obok był Bartek. Przyszykowałam się na basen i jeszcze jednak położyłam się, bo na 13 jest obiad, więc nie opłaca mi się moczyć. Usłyszałam pukanie, pomyślałam że to sprzątacz więc otworzyłam, a do mojego pokoju wszedł Bartek.
- Wyjdź! - krzyknęłam,
- Nie. Przepraszam za to wczoraj. - powiedział - Oliwia ? - szturchnął mnie i zaczął iść 'na mnie', upadłam na łóżko, leżałam pod nim, dalej nic się nie odzywając. Jego twarz zbliżała się do mojej, ocknęłam się co on chce zrobić i szybko powiedziałam
- Okej, zgoda. Zejdź ze mnie. - Na próżno moje prośby, zrobił co zaczął, pocałował mnie i zszedł.
- Idziemy? - zapytał rozbawiony.
- Idziemy. - powiedziałam również uśmiechnięta. Szliśmy przez ośrodek, a oczy sprzątaczów skierowane były na nas, wkurzali mnie oni bo niektórzy nawet pokazywali kciuk w górę do Bartka.
Kiedy po obiedzie szliśmy zapoznać się z ośrodkiem nie miałam zamiaru pływać, ale chcąc nie chcąc, zostałam wrzucona bezkarnie do wody, w ciuchach. Zaczęło się świrowanie, podtapianie, krzyczałam na Bartka, ale wtedy dostawałam nura pod wodę. Zapowiadały się ciężkie 2 tygodnie.



__________________________________________________________________________
Przepraszam za dzień zwłoki, ale wczoraj nie miałam weny, a lepiej poczekać na dobry rozdział ( mam nadzieję że dobry ) niż dostać gówniany. Chciałabym, abyście 
Komentowali posty, bo to taka motywacja jak dla każdej bloggerki, bloggera. 
Z góry dziękuję, całuję. Buziaki pa. 
Czekam dzisiaj na 3 kom,
jeżeli będą to dodam rozdział 6 jeszcze dzisiaj, przepraszam jeszcze raz,
Love, Oliwia♥

niedziela, 27 lipca 2014

4.

Wstałam rano, miałam dzisiaj 6 lekcji, czyli do godziny 13:35. Później, mam czas na odrobienie lekcji, pouczenie się i przyszykowanie się do balu. Czarno widzę ten bal, wczoraj Bartek wystraszył mnie tym, że mam nie iść, bo na mnie gadał Mikołaj, a może tylko chciał buziaka, a czort z nim. Lekcje minęły dość szybko, miałam, tz. mieliśmy farta bo na biologii odbył się apel walentynkowy, na którym dostawaliśmy prezenty walentynkowe od tajemniczych wielbicieli, dostałam misia, różowego, lizaka i 8 walentynek, 4 od przyjaciółek, 1 od Mikołaja, i 3 anonimowe. Byłam zadowolona, bardzo. Pierwszy raz od 3 lat w gimnazjum dostałam tak dużo walentynek. Po lekcjach, byłam umówiona z Mikołajem na gorącom czekoladę, a było nawet mroźno. Porozmawialiśmy chwilkę, wypiliśmy, on płacił, wow.. I musiałam iść.
- Muszę iść, przepraszam.
- Ale dlaczego ? Jest dopiero 13:55. - powiedział załamany
- Bo się nie wyrobię na bal. A tego chyba nie chcesz - uśmiechnęłam się.
- Oczywiście, że nie księżniczko, pa. - pożegnał mnie i pocałował w policzek.
- Pa. - powiedziałam i wyszłam z kawiarni.
Włączyłam muzykę i udałam się w stronę domu. Pogadałam z mamą, odrobiłam lekcje i pouczyłam się.
Nawet nie zauważyłam a była już 15:50. Bardzo późno, za 40 minut ma przyjść po mnie Mikołaj.
- SZLAG!- zaklnełam cicho - MAMOO!!! - Zawołałam mamę.
- Co się stało ? - zapytała
- Nie mam w co się ubrać na ten bal. - dramatyzowałam. Mama weszła do mojej garderoby i wyciągnęła 2 sukienki, jedną prostą, czerwoną, drugą czarną, obcisłą, z koronkowymi rękawami. Ostatecznie wybrałam sukienkę numer 1. Rozpuściłam włosy, nie prostowałam ich, tylko podkręciłam loczki, i zrobiłam lekki makijaż. Punktualnie o 16:30 przyszedł po mnie Mikołaj, był ubrany w garnitur i... i trampki, wyglądało to bardzo fajnie, nie mogłam się czepiać, bo ja zamiast szpilek ubrałam czerwone Converse. Pożegnałam się z rodzicami i wyszliśmy, szliśmy powoli, rozmawiając o wszystkim i o niczym, kiedy doszliśmy do szkoły było już tam pełno młodzieży, kiedy nas zobaczyli, zaczęły się szepty i różna gadanina, weszliśmy do środka i poszliśmy do naszej klasy, tam zostawiliśmy rzeczy. Spotkałam po drodze Wiktorię i Kingę, wzięły mnie na bok:
- Jak ładnie wyglądasz! - powiedziały
- Wy też wyglądacie cudnie ! Widziałyście może Bartka? - zapytałam
- Taa. Był z Michelle, łazili i gadali sobie, a kiedy ta zołza nas zobaczyła, to podeszła i powiedziała " Gdzie macie swoją przyjaciółeczkę, zostawiła was dla Mikiego...Oj jak nie przyjemnie " Już miałam ochotę jej przywalić ale Kinga mi nie pozwoliła. Niestety. - rozgadala się moja kochana Wiki.
- A Bartek nic jej nie upomniał, nic. - zapytałam z resztką nadziei
- Niestety nie. - powiedziała Kinga.
- Aha, ja wracam do Mikołaja, za raz zacznie się dyskoteka. Kocham was, pa. - pożegnałam się i podeszłam do Mikołaja, widząc że jest z przyjaciółmi, podeszłam i przywitałam się.
- To ile już jesteście razem ? - zapytała Estera.
- Ale my nie jesteśmy razem. - zaprotestował Mikołaj.
- Aha. Ale wiecie, że widziano was jak się całowaliście po szkole, nawet zdjęcie jest na facebook'u, na stronce naszego gimnazjum. - Co, dlaczego ja nie weszłam na facebook'a dzisiaj. Boże kto to tam umieścił?
- To był tylko taki całus, nic więcej, nic. - powiedziałam, a  Mikołaj przyznał mi rację, wybiła 17. Każdy już był na sali i każdy tańczył w rytm muzyki, wtedy na salę wszedł Bartek i Michelle, plastik szkolny, nienawidziłam tej wywłoki, puścili wolny taniec, Mikołaj złapał mnie w tali i tańczyliśmy, a koło nas zastali się Bartek i ta zołza. Nagle chłopcy, zrobili tak zwanego. odbijanego, tz. Bartek zrobił, bo Mikołaj nie był zachwycony. Wpadłam w ramiona chłopaka.
- Jak się bawisz? -zapytał
- Było świetnie, do póki nie zobaczyłam tej zołzy. A ty ? - zapytałam
- Też, do póki nie zobaczyłem Cię w tańcu z tym bufonem.- powiedział
- Jezu, Bartek co ty do niego masz.. Od kiedy on mnie zaprosił na bal jesteś na niego straszliwie cięty...- powiedziałam
- Nie o to chodzi. On się założył z kumplami, o to że jak zaprosi cię na bal, pocałuje i później zaliczy, ma dostać 1000 złotych, ja tylko chciałem cię chronić. - powiedział a ja osłupiałam z przypływu informacji. Poszłam do baru i wzięłam miskę z piciem, tz. pączem i podeszłam z tym do Mikołaja i chlusnęłam mu w łep sokiem.
- Co ty robisz, idiotko?! - krzyknął, muzyka ścichła, i każda para oczu była skierowana w naszą stronę
- Zaliczyć to ty sobie możesz egzamin a nie mnie, to raz, dwa jesteś tępym idiotą, trzy o dziewczyny się nie zakłada. - powiedziałam i strzeliłam mu z liścia, wybiegłam z sali i poszłam do łazienki, nie wiem dlaczego, ale popłakałam się. Po chwili obecnością w damskiej toalecie zaszczycił mnie Bartek.
- Nie śmiej się ze mnie, wyglądam jak panda. Rozmazałam się. - powiedziałam
- Spokojnie, wszystko dobrze, mówiłem ci żebyś z nim nie szła..
- Masz rację.
- Może w ten super nieudany dzień, zgodzisz się pójść na kolację ze mną?
- Dobra. Niech ci będzie, ale muszę się pomalować. - powiedziałam. Poszłam po torbę, była tam Kinga i Wiki. Powiedziałam im co się stało, a one powiedziały że Mikołaj to idiotka, i życzyły szczęścia na kolacji z Bartkiem.
Szliśmy tak w ciszy, aż nie doszliśmy do pizzeri, było tam pełno par, stoliki były ozdobione serduszkami, było bardzo przyjemnie, usiedliśmy przy wolnym stoliku, pani kelnerka dała nam kartę, po chwili uzgodniliśmy że weźmiemy pizzę, margarite. Czekaliśmy na nią krótko, zaledwie 20 minut. Pani przyniosła nam pizze w kształcie serca byłam zdziwiona i mile zaskoczona. Po spożyciu posiłku wybraliśmy się na spacer po parku. Usiedliśmy na jednej z ławek i zaczęliśmy rozmawiać.
- Pięknie dziś wyglądasz - powiedział Bartek, odgarniając kosmyk włosów i chowając go za ucho.
- Dziękuję, ty też wyglądasz ładnie. - odpowiedziałam, dobrze, że było już ciemno, bo zgaduję ze byłam taka czerwona jak moja sukienka.
-Chciałbym Ci coś powiedzieć, od pewnego czasu mi się podobasz, ale uznałem że ci tego nie powiem, bo wyjdę na idiotę. Bałem się, że mnie wyśmiejesz, czy coś, więc tamtego wieczoru, po urodzinach mojej mamy pocałowałem Cię i powiedziałem prawdę, bo kocham cię. Mimo iż znamy się od drugiej klasy podstawówki, nigdy się nie przyjaźniliśmy, więc chciałbym cię zapytać, czy zechciałabyś się ze mną przyjaźnić? - zapytał, a ja uśmiechnęłam się i odpowiedziałam, że tak, oczywiście. Wtedy jego twarz zbliżyła się do mojej, spojrzałam mu głęboko w oczy, tak jak on mi, i po chwili odpłynęłam w pocałunku, kiedy już przestał, uśmiechnęłam się i w ciszy wstałam, on także, odprowadził mnie do domu i poszedł sam do swojego, nawet nie wiedziałam kiedy, minęły 4 godziny, była już 21:30. Umyłam się, przebrałam, spakowałam. Jutro ostatni dzień szkoły i ferie. Lecę z moim nowym przyjacielem do Turcji. Cieszę się.
Chociaż Bartek nigdy mnie nie lubił, zawsze się naśmiewał i czasami nawet się biliśmy, a ja nie miałam szans, więc zawsze ja obrywałam, w podstawówce, przez niego miałam milion siniaków, na brzuchu, nogach, co ja mówię teraz też tak było, nie wiem, ale on na pewno się nie zmienił. Pewnie teraz jest ok, a później znów będzie tak samo. Eh..Wera pesymistko ! Nie nie, ja jestem realistką. Po moim długim rozmyślaniu, poszłam spać.




__________________________________________________________
dziękuję za komentarze, wyświetlenia, za czytanie ! Jesteście cudowni, jeżeli pod tym postem będą 3 kom. dodaję kolejny rozdział jutro, jeżeli nie, poczekacie sobie 2 dni.
Kocham, Oliv. 

3. :)

Na następny dzień nie miałam szczególnych planów, Bartek miał pojawić się u mnie w środę, a mamy wtorek. Cały dzień, po przyjściu ze szkoły, spędziłam słuchając muzyki i czytając.
Wieczorem sprawdziłam facebook'a, nic ciekawego, tylko nagranie miało więcej like'ów niż niektóre moje zdjęcia, byłam przerażona, komentarzy było o wiele więcej niż wczoraj, myślałam że go uduszę przez komputer. Byłam wkurzona i zadowolona, nie wiem czemu, ale zadowolona. Dostałam tylko jeszcze wiadomość od Michała, że ze mną zrywa. Nie byłam załamana, bo miałam właśnie to zrobić.  Ok. 22 poszłam spać, jutro moja ukochana pani od Fizyki za pewnie mnie przepyta. Fizykę miałam w małym paluszku, ale jak coś źle się powiedziało, wstawiała 1. Miałam tylko dwie z fizyki, a tak to, zdawałam ze średnią, powyżej 5.00. Taak, mądra Wera.
*SZKOŁA*
- I jak, twój kochaś przyjeżdża dzisiaj ? - zapytała Kinga
- Taak. - już miałam dopowiedzieć, ale przez radiowęzeł pani od muzyki ogłaszała :
- Dzień dobry, przepraszam, za przerwanie lekcji, chciałabym tylko przypomnieć, że jutro walentynki. A z tej okazji zapraszamy wszystkich na bal Walentynkowy, który odbędzie się w dniu 14.02, od godziny 17.  Więcej informacji można uzyskać u przewodniczącej SU - Weronice *usłyszałam swoje imię i nazwisko i uśmiechnęłam się, mm przewodnicząca :D* oraz u nauczycielek od j. angielskiego. Dziękuję, Do widzenia. - skończyła przemowę i wróciliśmy do lekcji.
Kiedy pani tłumaczyła coś na tablicy, na moją ławkę wleciała karteczka.
Ja, ty, bal Walentynkowy
Co ty na to ? ♥
             Mikołaj.
Co prawda, zdziwiłam się. Mikołaj, to chłopak, najprzystojniejszy z naszej klasy, zerwał ostatnio z Michelle, nie lubię jej, taki tani plastik. Spojrzałam na chłopaka i pokiwałam głową na znak, że z nim pójdę. Moja kochana przyjaciółka, musiała dodać komentarz. 
- Nie idź z nim, Bartek się wkurzy. - powiedziała, zaśmiałam się. 
- Coś ty, on sobie ze mnie jaja robi a ty wierzysz... 
Po sześciu godzinach w szkole byłam wolna, wracając do domu, dogonił mnie Mikołaj
- Hej, przyjdę po ciebie o 16:30, w czwartek, dobrze ? - zapytał grzecznie 
- Oczywiście, ale jeżeli można, dlaczego zapytałeś mnie, jeszcze w 1 klasie naśmiewałeś się ze mnie a teraz idziemy razem na bal, walentynkowy do tego... - powiedziałam pełna sprzeczności. 
- Po prostu - złapał mnie za ręce i przybliżył się - podobasz mi się, a przez Michelle, nigdy ci tego nie okazywałem - powiedział i jego twarz zbliżyła się do mojej, musnął moje usta i pożegnał się. 
Stałam osłupiała, zaskoczona tym co stało się przed chwilą. Pocałowało mnie największe ciacho ze szkoły, a około 20 dni temu to samo zrobił Bartek, jakoś dziwnie się czuję. Ale było zupełnie inaczej kiedy to całował mnie Bartek, wtedy jakby coś wybuchło w moim brzuchu, a tu, nic, nic kompletnie. 
*POPOŁUDNIE*
- Hej, Lapsie, masz jakieś pany na walentynki, nie ? UPS.  przecież jest bal, ale kto by z Tobą poszedł... - przywitał mnie jak zwykle ciepło, Bartek. 
- Oj, no widzisz mam plany, idę na bal z Mikołajem...- powiedziałam, a on rozszerzył oczy z wrażenia. 
- Aha. Ładna z was będzie parka. - powiedział i włączył telewizor. 
Ja i Bartek chodzimy do tego samego gimnazjum, ale nie jesteśmy jakoś uzależnieni od siebie, bo on ma lekcje w osobnym budynku szkolnym, ponieważ uczęszcza on do klasy sportowej.
Mam takie kochane przyjaciółki, które nie docinają mi kiedy się z nim widuję czy coś...
Tak minęły godziny kiedy był u mnie, dzisiaj 13. Jutro bal. Denerwuję się. 
- Podoba ci się on ? -zapytał, głosem którego jeszcze nie słyszałam. Przerwał chyba godzinę milczenia. 
- Nie. Po prostu, nie miałam z kim iść, a on się mnie zaprosił, więc się zgodziłam. - powiedziałam 
- Aha, nie zakochuj się w nim, on cię zrani.. Ja bym z nim nie szedł na twoim miejscu, nawet nie wiesz co on o tobie jeszcze niedawno mówił.. 
- Co mówił ? - zapytałam zdenerwowana.
- Jak dasz mi buziaka to ci powiem - powiedział i mrugnął. 
- Wal się. - powiedziałam i wysłałam mu buziaka z daleka.
- Ok, nie to nie. Ej którego my lecimy ? - zapytał 
- No w drugi tydzień ferii, 28 lutego, a wracamy 13 marca.
- Aha. - powiedział i wrócił do oglądania swoich meczyków, wolę nie komentować, tej żenady. Boje się o swój brzuch. 10 minut później żegnałam się z panią Moniką i Bartkiem, jechali do domu. 
A ja odrobiłam lekcje, pouczyłam się, bo jutro kartkówka z biologii. Zastał mnie wieczór. Poszłam się myć, po chwili usnęłam.
___________________________________________________________________________
Dziękuję za komentarze, za wyświetlenia, jestem wzruszona :D 
Mam nadzieję że wam się podoba, jeżeli tak, to komentujcie, jak będą chociaż 2 komentarze, może dodam dzisiaj notkę z tego całego balu walentynkowego. :D
A teraz wprowadzę nowych bohaterów




Wiktoria (15l.)


Kinga (15l.)


Mikołaj (15l.)


Liczę na komentarze :D 
Love, Oliwia




2.

Rano obudziła mnie Nikola, weszła do pokoju i zaczęła skakać po łóżku, szlag mnie trafiał, ale musiałam wstać do mojej księżniczki. Kochałam ją tak bardzo...
Zjadłam śniadanie i poszłam znów do pokoju i czytałam, a Bartek grał.
Ok. 19:00 przyjechali po mnie rodzice, była zima, styczeń.
Pojechałam do domu i odrabiałam lekcje.
Jutro szkoła, dzień w którym muszę zmierzyć się z nauczycielkami. :)
*poniedziałek*
- Hahah.. Pocałowałaś go ? - no fajnie, moja kochana Wiktoria już wie.
- No raczej, on mnie. Co on ci dokładnie napisał.. - zapytałam, byłam ciekawa co Bartuś wymyślił...
- No że fajnie się liżesz. Tylko tyle.
- Ahaa. - powiedziałam i zastał nas dzwonek.
Lekcje minęły szybko, wróciłam do domu i zaczęłam odrabiać lekcje, wiedziałam ze do 16:30 muszę mieć czas, bo wtedy Bartek, wraca z korków z angielskiego.
16:35
Ani słowa na przywitanie, normalka..
Ah.. zapomniałam Michał mi wybaczył. Wow. :D
Co jak co ale się cieszę.
- Co tam ? - zapytał.
- Super, a tam ?
- No może być.
- Dlaczego. - zapytałam, udając zaciekawioną.
- Bo mam słabe oceny, a za niedługo semestr, i możliwe że nie pojadę do Turcji, przez oceny. - o nie ! o nie ! on musi pojechać, co ja będę robić, bujać się z Nikolą. O nie!
- Pomóc ci może jakoś ? - zapytałam
- HAHAHAHAHA. Ale się dałaś, chciałem sprawdzić czy ci zależy abym pojechał. Zależy ci. - powiedział, raczek wykrzyczał, ale nie wnikam..
- Haha.. śmieszny jesteś, wisi mi to czy pojedziesz, czy nie. Po prostu szkoda mi twojej mamy, bo ona wiele robi dla ciebie a ty się nawet nie uczysz.  - powiedziałam sucho.
- No no. Pewnie taak. Daj mi pilota. - powiedział
- Nie. Ja nie będę oglądać twoich głupich meczy, albo gorzej, Pierwszą Miłość, najgorszy serial ever.
- Coś ty powiedziała o meczach, o Pierwszej Miłości?- zapytał powoli wstając.
- Że to głupie.  G Ł U P I E. - powiedziałam, a on usiadł na mnie okrakiem, miałam chorobliwe łaskotki, a on to wiedział i wykorzystał.
-To teraz ładnie powtórz- łaskotał mnie dalej- Pierwsza Miłość to serial lepszy od Biebera
- HAHHAHAHAH.. n-nic ni-ee j-jest lepsz-ee o-od Bieber-aa- powiedziałam przez śmiech.
-uhuuh, to będę cię łaskotał dalej. - powiedział i zacząl mnie łaskotać od nowa, w perfidniejszy sposób, po brzuchu. W końcu się poddałam. Powiedziałam co kazał, a brzmiało to tak. " Bartek moim mistrzem, mecze są najlepsze, lepsze od Biebera, a Pierwsza Miłość to cudowny serial. "
Później pojechał, weszłam na facebook'a. Pierwsze powiadomienie " Bartek oznaczył (a) cię w filmie"
kliknęłam w to i ukazał mi się filmik jak mówię wyżej podaną kwestię. Kiedy on mnie nagrał? Ja mu dam.
Wystukałam komentarz, gdzie w ciągu 5 minut było ich ok. 20 typu ' mm bartek to jej mistrz ' 'lepsze od biebera i niby beliber ' ugh.. pisownia. napisałam " Ty jesteś chory xd Musiałam to powiedzieć bo by mnie załaskotał na śmierć, litości, a i nie jestem beliber, tylko Belieber. Pozdrawiam " enter. Kliknęłam, umieściłam i zamknęłam laptopa, poszłam spać. Bardzo bolał mnie brzuch. Ja się wynagrodzę za to wszystko.
______________________________________________________________________
przepraszam za nie obecność, ale wczoraj od rana byłam we Wrocławiu. Tak więc dzisiaj macie rozdział, możliwe że będzie jeszcze jeden, dzisiaj, ale tylko jak będzie co najmniej jeden kom, czy proszę o tak wiele :c NIE. :c Zapomnijcie, ze to moja historia, bo tylko nie które kawałki będą z życia wzięte. Pozdrawiam serdecznie,
Bye, wasza Oliwia.

piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 1 :)

Chłopak cały czas grał na swoim ps3 czy psp, w fifę, a ja strasznie się nudziłam, było jeszcze nudniej niż na dole. Nagle jednak chłopak włączył telewizor, wyłączył grę i oglądał serial. Ja ułożyłam się,nagle dostałam sms, więc wstałam z łóżka i usiadłam koło drzwi aby Bartek nie mógł tego zobaczyć. Taa.. dostałam sms od Michała, mojego chłopaka, tak wiem jestem przywalona, bo mam chłopaka a kocha Bartka. Eh..
Hej, kochanie,co robisz? 
Taka była treść sms'a. Bartek od razu zainterweniował, poprzez zabranie mi telefonu. Byłam od niego o wiele niższa, dlatego położył mój telefon na najwyższej półce i powiedział 
- Żadnego sms'owania przy mnie, jeszcze z tym pedałkiem. Ile ty z nim jesteś już ?
- Dwa miesiące, oddaj mi telefon! - Krzyknęłam dalej stojąc w rogu pokoju i wkurzając się na Bartka.
- Nie oddam ci go... - powiedział i zbliżył się do mnie. 
Widziałam, że jego usta zbliżają się do moich, próbowałam jakoś uniknąć tego bliższego kontaktu, lecz na próżno. Już po chwili Bartek mnie całował. 
- Ty IDIOTO - zaczęłam krzyczeć. - Ja mam chłopaka - byłam jeszcze bardziej wkurzona - jesteś tępy ! 
- Oh.. spokojnie, za raz nie będziesz miała chłopaka. - powiedział, a ja zdzieliłam go z liścia. 
Bartek wziął moje ręce i trzymał je w jednej dłoni a drugą oddał mi uderzenie. 
- Frajer- powiedziałam, a on rzucił mnie na swoje łóżko. Po chwili siedział na mnie okrakiem
-I co teraz, księżniczko. - powiedział i jego ręka zaczęła błądzić pod moją koszulką, jakoś '' zrzuciłam'' chłopaka ze mnie i uciekłam do salonu gdzie czułam się bezpieczna, nie na długo, podszedł do mnie 
i złapał moją twarz w dłonie i znów pocałował. 
- Teraz nie zaprzeczysz że mnie pocałowałaś...- powiedział pewny siebie. 
- Ty jesteś durny, ja cię nie pocałowałam, tylko ty mnie. I nie, ja się z Tobą nie całowałam tego nie było.
- Oj, kochanie, było było. - w tym momencie weszli nasi rodzice i kazali nam iść do niego do pokoju, Bartek złapał mnie z rękę i pociągnął do góry. Usiadłam na łóżku, kręciło mi się w brzuchu i w głowie. 
Siedziałam z nim oko w oko. 
- Kocham cię. - powiedział znienacka 
- Co ? 
- Kocham cię. Od dawna, ale zrozumiałem to, kiedy zaczęłaś się spotykać z Michałem. 
- Aha. Ale ja cię nie kocham ! - powiedziałam, tz skłamałam, mu prosto w oczy. - Ja kocham Michała ! On się dla mnie teraz liczy. - powiedziałam i zauważyłam na jego twarzy takie coś jak pomysł, wiedziałam że to nie przyniesie nic dobrego. Złapał swój telefon i wystukał coś, pokazał mi co napisał i powiedział :
- Oh.. gdyby Michałek dowiedział się, że się z Tobą przelizałem byłby zły? 
- Nie zrobisz tego - powiedziałam, miałam nadzieję że tego nie zrobi lecz na próżno.
- Oj mylisz się. - Klik i poszło. 
- Ty zasrany powaleńcu !! On mnie rzuci. 
- Spokojnie, pamiętaj ja zawsze rozwalę ci związek, zawsze - powiedział i mrugnął do mnie.
W tym czasie zawołała mnie mama informując mnie że już jedziemy. Ucieszyłam się z tego powodu. 
- Nareszcie - powiedziałam po cichu, lecz byłam pewna że mnie usłyszał.
-Pa kochanie. - powiedział i pożegnał mnie. 
Moja siostra Kinga nie wracała z nami, ponieważ była już w domu. 
Nie mogłam się uspokoić, nie mogłam przestać o tym myśleć, po przyjeździe do domu pobiegłam do Kingi i zwierzyłam się jej. Ona ucieszyła się, a ja byłam w tz. potrzasku...
Na następny dzień miałam u niego spać, Michał mi wybaczył, ale gdy dowiedział się, że będę tam nocować trochę się wkurzył. Szczerze miałam już dość Bartka.
-O witam. Komu powiedziałaś ? - zapytał
-Nikomu - skłamałam
-UPS.- powiedział rozbawiony, ale czym...
- Co ?
- Ja zadzwoniłem do twojej najlepszej przyjaciółki i powiedziałem. - powiedział, a ja wybiegłam z jego pokoju i poszłam do Nikoli.
ON JEST NIENORMALNY, NIEDOWALONY PSYCHICZNIE. ON CHCE MI ZNISZCZYĆ ŻYCIE. PODOBAŁO MI SIĘ TO ALE NO KURDE. MAM CHŁOPAKA. CHYBA CZAS ZERWAĆ Z MICHAŁEM. EH..
Pomyślałam i tak zrobiłam, napisałam do niego wiadomość ( większość z was powie, ale suka, zerwała przez sms, ale Michał i ja, to był związek na odległość.)
Przepraszam, ale po tym co się ostatnio stało, nie możemy być ze sobą, moje wyrzuty sumienia nie pozwalają na dalsze bycie razem, ale chciałabym, abyś został moim kumplem, odezwij się.
Po sekundzie dostałam odpowiedź:
To mogłaś pomyśleć zanim się z nim lizałaś, jesteś tępa, myślałem że masz w sobie odrobinę rozumu, a nie masz go za grosz. Pewnie że byś chciała się przyjaźnić, ale ja już nie chcę. NARA. 
AUĆ. Zabolało, ale git, jest ok. Cała noc przeryczana, a Bartek, śmiał się do kiedy nie zasnął.





Dziękuję, a teraz wprowadzę wam 2 bohaterów. :
Karina ( 21 l.)




Michał (16l.)
Mam nadzieję, że podoba się wam blog, liczę na komentarze :)
Pozdrawiam Oliwia.


czwartek, 24 lipca 2014

Hej.

Hej, tu znowu ja Oliwia.
Na portalu blogger, pojawiło się mnóstwo moich blogów, które były jednym nie wypałem jak je czytam.
Mają ponad 8 miesięcy, a wiem że takiego gówna bym już nie napisała.
Zaczynam teraz od nowa, żadnych fanfiction, gwałtów, zabobonów, po prostu jak już wiecie,
historia z mojego życia przełożona na bloga. Nie zdradzę wam z kim przeżyłam tę 'przygodę', bo przeczuwam że będziecie się chcieli dowiedzieć, tymczasem nic wam nie powiem. :)
Macie prolog.

- Wera, szykuj się, jedziemy na urodziny pani Moniki ! - powiedziała moja mama, oczywiście ucieszyłam się, bo pojadę do Bartka... Nie wiem dlaczego tak się jaram non stop, że tam jadę, i tak nigdy nic się tam nie dzieje, a moje oczy cieszą się tylko jego widokiem... Tak jestem dziwna wiem, wiem. Mimo iż mam 15 lat byłam zakochana tylko raz, w Nim. On o tym nie wie.. I się nie dowie, ja nie zrobię pierwszego kroku. Boję się wyśmiania. Poczekam jak on się zakocha... PFF. TO NIE MOŻLIWE. Nie jestem w jego typie a i tak wydaje mi się, że kiedyś będziemy szczęśliwą rodzinką .
- Idziesz ? Bo pojedziemy bez ciebie ! - upominała się mama.
- No już idę, Boże. - zeszłam na dół, miałam na sobie czarną skórzaną spódniczkę a w niej, luźno ułożoną koszulkę w kwiatki, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam czarne Vans.
- Wow. - powiedział mój tata, nie byli przyzwyczajeni że ubieram spódniczki czy też sukienki.
- No co, Pani Monika poprosiła mnie abym ubrała się dzisiaj w spódniczkę od niej, a Karina pomogła mi z doborem koszulki. *sprostowanie- Karina to moja Siostrzyczka, starsza, ale moja kochana siostrzyczka*
- Okej, chodźmy, bo się spóźnimy. - powiedziała mama - Karino, dojedź za raz, my jedziemy, zamknij drzwi tylko. Pa.- krzyknęła i wyszliśmy z domu.
Będąc w aucie, obmyślałam dialogi, które mogą zaistnieć, ale to nie możliwe. Kiedy dojechaliśmy do domu pani Moniki, pana Pawła, Nikoli i Bartka nogi się pode mną ugięły, w brzuchu zaświdrowało pare razy, ręce zaczęły się trząść, a mimo iż było mi gorąco, telepałam się z zimna. Tak właśnie jego widok na mnie działał. Kiedy wyszłam z auta, od razu podbiegła do mnie Nikola, młodsza siostra Bartka, kochałam ją jak kuzynkę. Ucałowała mnie i pobiegła do swoich koleżanek. Podeszłam później do mojej mamy i taty, którzy składali życzenia pani Monice. Po chwili stałam tuż obok niej i składałam życzenia i dałam jej róże. Bartek stał nieruchomo i patrzył na mnie jak na ducha, zabolało ale niby pewna siebie, podeszłam do niego.
- Siemka - powiedział
- Hej.
- Co tam Lapsie? - zapytał ze swoim głupim uśmiechem
- Ok a tam Idioto? - riposta . BUM.
- Pff.. nie wyzywaj mnie cioto. Idziemy do domu, nudno tu ? - zapytał. Wtedy cały świat nabrał sensu.
Weszliśmy do domu, byliśmy sami, weszliśmy na piętro do jego pokoju, zdjęłam buty i usidłam na rogu łóżka. Usiadł koło mnie i włączył swoją grę na PSP.....



Mam nadzieję że wam się podoba. xd
czekajcie do jutra z rozdziałem pierwszym. :)
teraz przedstawienie postaci:

Weronika (15l.)



Bartek (15l.)



Nikola (5l.)


Reszta postaci będzie wprowadzana z biegiem czasu :) Miłej nocy, Lov. Pa. ♥