poniedziałek, 18 sierpnia 2014

9. ;)

Obudziłam się w jakimś namiocie, co prawda przeraziłam się. Obudziłam Bartka i on także się przeraził, po chwili do baraku, namiotu wszedł ciemnoskóry sprzedawca pamiątek z hotelu. Poderwałam się z ziemi i zaczęłam na niego krzyczeć, a on przywalił mi z liścia, więc nie ryzykowałam już i usiadłam. Ciemnoskóry podszedł do Bartka i kopnął go w brzuch i zaczął krzyczeć że go zabije, a później zgwałci mnie. Wtedy wiedziałam, że Bartkowi nie może się nic stać, wstałam i pewna siebie, uderzyłam faceta 3 razy z pięści, chodziłam 3 lata na boks, nie zdało się na marne. Rozwaliłam mu nos i rozcięłam wargę. Leżał i zwijał się z bólu, a ja wraz z Bartkiem uciekliśmy, okazało się ze, jesteśmy w lesie.
- Boje się. - powiedziałam, a Bartek przytulił mnie i powiedział
- a ja nie, damy radę. - wziął mnie za rękę i tak doszliśmy do bazarów. Kiedy zobaczyłam rodziców, przytuliłam ich i opowiedziałam. Byli ze mnie dumni, że obroniłam nas, mnie i  Bartka. Wróciliśmy do hotelu. Nazajutrz opuszczaliśmy Turcję.
* Kwiecień *
- Siemson! - powiedział Bartek na wstępie do mojego pokoju.
- Heej. ! - powiedziałam, ostatnio mielismy spinę ale jest już git. :D
- HAHAHA. Jakie włosy!! - zaczął się śmiać.
- Jezu ! No nie chciało mi się myć włosów, no...- Powiedziałam, co prawda to prawda miałam strasznie tłuste włosy, i jeszcze uczesane w 'artystyczny nieład. '
- I tak jesteś piękne, o masz nowe plakaty! - zobaczył moje plakaty na ścianie, oczywiście Justina Biebera.
- Taa... Idę do łazienki, za raz wracam, nie dotykaj nic! - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Kiedy róciłam zobaczyłam Bartka z plakatem w ręku, chłopak powiedział ' Teraz się pobawimy ' a ja takie oczy , nie wiedziałam o co mu chodzi, ale już za sekundy wiedziałam.
- Daj mi buzi, a nic mu się nie stanie, wskazał na plakat w drugiej ręce.
- HAHHAHA. Jaja sobie robisz? - zapytałam nie dowierzając, w to co zasugerował.
- Nie, nie żartuje. Albo mnie całujesz, albo po plakacie.
Jezu, ja nie wierze, on jest chory...Ale jak ja mam się zabrać. Stanęłam przy biurku i myślałam.
- Nie zrobię tego - powiedziałam
- Masz 3 sekundy. 1... 2... 2,1/4 ... 2.1/2..
- NO DOBRA !! CZEKAJ - krzyknęłam, położyłam ręce na jego obojczyku i zblizałam się powoli, nie płacząc prawie ze śmiechu, on obiął mnie w taki. CMOK! Ok, mam to za sobą.
- Hahhaha za krótko, to się nie liczy.
- Co? Chyba se ze mnie, żartujesz!
- Nie, ma być co najmniej 3 sekundy.. - powiedział i naderwał plakat- bo ci podrę go.
- Jezu no... - powoli zbliżyłam się do niego. 1..2..3.. ! JUŻ. KONIEC.
- Krótko, miało być 10 sekund. - powiedział
- WALNIJ SIĘ W ŁEP.! Oddaj mi plakat - powiedziałam, a on naderwał go z drugiej strony.
- Dajesz buzi, albo, pa Bieber. - co zrobisz nic nie zrobisz. Pocałowałam go z nadzieją na odzyskanie plakatów. Na próżne... Pocałowałam go jeszcze pięć razy. Nie przelizałam się z nim, tylko takie cmok.
- Dam ci już spokój- powiedział. Odłożył plakat. Usiadłam na łóżku, a on obok, szybko zabrał plakat i powiedział
- Twój ulubiony, co nie ? - kiwnęłam głową.
- Miałes dać spokój...
- A kto powiedział, że chcę abyś mnie pocalowała, hm? - zapytał a ja bałam się zapytać co będzie chciał.
- To co chcesz?
- Zrób mi loda!- zaśmiał się, a ja zbladłam..- hahaha żartowałem ! - wypuściłam powietrze. - Daj się pomacać i koniec.
-Dziwką nie jestem, przykro mi. - powiedziałam, odpowiedział ze czeka 10 sekund i niszczy plakat, później czekał minute, ale no przepraszam nie jestem dziweczką do macania. Stało się, mój ukochany plakat poszedł sie jebać.
- Dam ci jeszcze jedną szanse.- zabrał znowu mój plakat. - Ale teraz chcę buziaka. - Zacznę chyba chować wszystko przed jego przyjazdem.
- Ty jesteś chory..
- No kochanie, nie złość się, złość piękności szkodzi. - dotknął mojego policzka i tak został.
- Nie za dużo dostałeś przypadkiem?
- Nie za mało? - odpowiedział. - No dawaj ostatni raz...
Kiedy zblizałam się do jego ust, do pokoju weszła moja siostra.
Zrobiłam się czerwona ale Bartek także, kiedy wyszła powiedział
- Na czym my to.... - a ja się zaśmiałam, nie ze szcześcia, z żalu, no jezu.. tylko przyjaźń, znów mi narobi nadziei..
___________________________________________________________________
HUUHUHUHUH.... MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ PODOBAŁO, PRZEPRASZAM ZA MOJĄ NIEOBECNOŚĆ, ALE NO NIESTETY.. WAKACJE ! :D HAHA
KOMY. :C PLISKAM :c MOTYWACJĘ CHCĘ. ;=;
TO NIE KONIEC PRZYGODY WERKI, JUTRO DODAM CZĘŚĆ DALSZĄ. HAHA. OK WIĘC, KC WAS. I CZEKAJCIE DO JUTRA <3
Olivia. <3


2 komentarze: